fbpx

Gosia i Maciej

Końskie/Skałki Piekło, 03.08.2019
Z Gosią i Maciejem umówiliśmy się na plener ślubny na sierpień. Pierwsze dni miesiąca były równie gorące co końcówka czerwca, ale zieleń już dojrzała, a słońce grzało nieco inaczej. Miejscami na sesję były Park Miejski im. Tarnowskich w Końskich oraz skałki w rezerwacie Skałki Piekło pod Niekłaniem.

 

Esencja historii w jednym miejscu

 

Wstyd się przyznać, ale nigdy nie byłam w koneckim parku. Przejeżdżałam koło niego setki razy, jednak nie było okazji (albo może chęci?), by zatrzymać się na chwilę w tym pięknym miejscu. Końskie są dla mnie miejscowością na trasie Starachowice-Wrocław. Gdy jadę do rodzinnego domu jest już zbyt blisko na przerwę, a gdy wracam do stolicy Dolnego Śląska podróż trwa zbyt krótko, by był to dobry czas na odpoczynek. Mijałam więc centrum miasta obojętnie, skupiona na celu podróży. Dobrze, że mam taką pracę, w której mogę poznawać nowe miejsca, szczególnie te, które mijałam tak wiele razy. Jaki był zatem plener ślubny w tym miejscu?

Zanim przejdę do samego pleneru to warto w skrócie opisać to wyjątkowe miejsce. Park Miejski im. Tarnowskich to perełka regionu. Budowa obiektu rozpoczęła się już w latach czterdziestych XVIII wieku (!).  Został on wybudowany przez Kanclerza Wielkiego Koronnego – Jana Małachowskiego. I choć z wielkiego planu Kanclerza dziś oglądamy jedynie część (nie udało się bowiem zrealizować całego planu budowy), to budowle, jakie zobaczymy mogą wprawić nas w zachwyt.

Na uwagę zasługuje oranżeria egipska oraz świątynia grecka, budynki dzisiaj zaniedbane, ale wciąż wzbudzające ciekawość. Gosia i Maciej super odnaleźli się w tej przestrzeni, a historyczne budynki były znakomitym tłem dla pleneru ślubnego. Wykorzystaliśmy nie tylko zabytki, ale również przylegający do parku lasek.

 

Niebiańskie zdjęcia w Piekle

 

Plener ślubny wykonany w Końskich mógłby w zasadzie wystarczyć, ale jeśli ma się okazję pojechać do rezerwatu
z cudownymi skałkami, to trzeba ją wykorzystać! Droga do miejsca pełnego różnorakich skał piaskowych, które pochodzą z okresu jurajskiego, była długa i kręta. Zaparkowaliśmy auta na parkingu i część trasy musieliśmy pokonać pieszo. Między starymi drzewami iglastymi ukazał nam się piękny widok: skały o wyjątkowym kolorze, nieco “poszarpane”, dzięki czemu można było zobaczyć ich cały przekrój. Wyglądały trochę jak sękacz, tylko w innych barwach. Ich wysokość to 367 m n.p.m. – wystarczająca by uchwycić ciekawe kadry.

Atmosferę miejsca podkreślał fakt, że byliśmy tam kompletnie sami. Słońce delikatnie przebijało się jeszcze przez drzewa, a gorące popołudnie zmieniało się w jeden z tych letnich wieczorów, przesyconych zapachem słońca, lasu i coraz krótszych dni. Zdążyliśmy zrobić plener ślubny w ostatnich minutach magicznej godziny.

 

Zobacz także:

Gosia i Maciej