fbpx

Paulina i Piotr

Starachowice, 10.11.2018
To kolejny listopadowy ślub, który miałam przyjemność fotografować. W zeszłym roku mniej więcej o tej porze, wchodziłam z podciągniętymi nogawkami do lodowatego Bałtyku. Tak powstawała sesja Kasi i Przemka. Po pierwszych rozmowach z Pauliną wiedziałam, że i tegoroczny listopadowy ślub będzie ciekawym doświadczeniem.

 

Z Pauliną i Piotrem byłam umówiona od razu pod kościołem św. Tadeusza Judy w Starachowicach. Wraz ze mną na ten wyjątkowy listopadowy ślub czekali zaproszeni goście. Do uroczystości było troszkę czasu. Wykorzystaliśmy go na zrobienie kilku plenerowych fotografii w okolicy. Atmosferę oczekiwania skutecznie umilał świadek, który skupiał wokół siebie uwagę gości i chętnie pozował do zdjęć.

Ciekawym doświadczeniem był dla mnie moment wyjścia z kościoła, ponieważ na zewnątrz było totalnie ciemno. Zazwyczaj unikam używania lampy błyskowej ustawionej na wprost Młodej Pary, ale tym razem decyzja, by maksymalnie ich doświetlić była strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu powstało jedno z moich ulubionych zdjęć tego reportażu ślubnego.

Kameralne przyjęcie Pauliny i Piotra odbyło się w hotelu Senator. Miało ono bardziej amerykański czy brytyjski charakter. Opierało się przede wszystkim na rozmowach, a nie tak jak na większości wesel – intensywnym tańcu i zabawie. Wykorzystaliśmy więc chwilę i postanowiliśmy zrobić krótką sesję na terenie hotelu. Tym razem nie musiałam podciągać spodni i wchodzić do wody, ale przeciskanie się przez wymijających nas gości hotelu momentami było niczym akrobatyczny wyczyn.

Tym razem pracę skończyłam wcześniej, ponieważ całe wesele było inne niż te, na których z reguły bywam. Młodzi nie planowali oczepin ani zabaw tanecznych. Kameralny charakter wesela doskonale wpasował się w jesienną aurę i oddał atmosferę coraz dłuższych wieczorów, które mamy ochotę spędzić w gronie najbliższych.