fbpx

Ola, Mariusz i Józia

Kraków, 10.04.2021
Uwielbiam robić zdjęcia w domach moich par i rodzin. Dla mnie to zawsze doskonała i dodatkowa okazja by poznać Was z zupełnie innej strony. Wkraczam w Wasz świat i staram się jak najlepiej oddać w nim waszą miłość. Kwietniowe spotkanie z Olą, Mariuszem i Józią było cudownym leniwym przedpołudniem, pełnym wiosny i miłości. Krakowska sesja rodzinna udała się bardziej niż bardzo.

 

Miłość do siebie, muzyki i dobrego jedzenia

O Oli i Mariuszu mogłabym pisać i pisać. To jedna z tych unikalnych par, która odważyła się by żyć na swoich własnych warunkach i robić to, co kochają najbardziej. A najbardziej (prócz Józi) kochają muzykę, literaturę i wspinaczkę. Ich dom pełen jest instrumentów, które dosłownie wyglądają z każdego kąta ich niewielkiej kawalerki. Sztuka miesza się z życiem codziennym, nadając tej przestrzeni wyjątkowy klimat.

Patrzyłam na półki z książkami, rozłożone gdzieniegdzie nuty, z maluteńkiej kuchni wydobywał się zapach świeżo mielonej kawy. Ola kiedyś mieszkała we Wrocławiu, bardzo blisko mnie, więc często wpadłam do niej na kawę “pięciu przemian”- dokładnie taką, jaką zaraz miałam wypić w jej krakowskim mieszkaniu. Ta sesja była o tyle niezwykła, że robienie zdjęć było naturalnym dodatkiem do toczących się rozmów, zabaw z Józią, planowania dalszej części dnia. Sobota dopiero się zaczynała, nikt nigdzie się nie spieszył – czyż nie mam najlepszej pracy pod słońcem?

Krakowska sesja rodzinna Oli, Mariusza i Józi była też pożegnaniem z tym mieszkaniem. Spędzili tam wiele, wiele szczęśliwych lat, ale ta przestrzeń jest już zdecydowanie za mała dla trójki lokatorów. Dla mnie również ta sesja była w pewnym sensie ostatnim spojrzeniem na tę kawalerkę. Również i ja mam wiele wspaniałych wspomnień z tym miejscem. Dlatego, robiąc zdjęcia, starałam się uchwycić wszystko, co kiedyś będzie impulsem do wspomnień. Na zdjęciach est i cała rodzinka, ale też przedmioty, które tworzyły tę wyjątkową przestrzeń: książki, kocanki, pianino, biurko pełne bibelotów i aparatów fotograficznych. To oczywiście tylko niewielki gest – seria zdjęć, ale mam nadzieję, że cała trójka będzie wracać do tej sesji z ogromnym sentymentem.

Ja na pewno będę.

Nie przegap:

Ewa i Kuba

Kinga, Wari, Oliwier i Natalka