fbpx

Monika i Paweł

Starachowice, 01.05.2021
I jest! Nowy sezon – 2021! Nie ukrywam, że przebierałam już nogami i odliczałam dni do pierwszego w tym roku ślubu. I to ślubu nie byle jakiego! Majówka, chociaż bardziej jesienna niż wiosenna, przyniosła spotkanie z Moniką i Pawłem. Ich kameralny ślub był jednym z najciekawszych fotograficznych doświadczeń. Dlaczego?

 

Najlepszy na imprezy jest salon w domu babci

Dobrze jest zacząć sezon w towarzystwie osób bardzo ci życzliwych. Dzień przed planowaną uroczystością przyszłam do rodzinnego domu Moniki by zobaczyć przestrzeń weselną oraz poznać znanych tylko ze słyszenia słynnych dziadków panny młodej. W powietrzu dało się już odczuć atmosferę oczekiwania i lekkiego napięcia. Dzięki tej wizycie miałam już pewne wyobrażenie tego, jakie zdjęcia zrobię.

Kameralne wesele na 17 osób

To drugie takie weselne spotkanie, na którym liczba gości nie przekracza 20 osób. Liderem w tym osobistym rankingu są Martyna i Mariusz – u nich były tylko 4 osoby plus ja;) U Moniki i Pawła, ze względu na covidowe obostrzenia, było jedynie 17 osób. Liczba idealna, jeśli brać pod uwagę możliwości domu dziadków. Ślub odbył się w dobrze mi znanej(bo mojej) starachowickiej parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

Młodzi wpadli na świetny pomysł i podczas życzeń rozdawali swoim “ślubnym gościom” weselne paczuszki ze smakołykami. A potem…już tylko zabawa! Orkiestrę zastąpiła playlista przygotowana przez młodych, zamiast kelnerów, ciepłe posiłki przynosił ten, kto akurat mógł. Jednym słowem – totalny luz i mnóstwo czasu na rozmowy, czego często brakuje na tzw. “normalnych” weselach.

Warunki do fotografowania nie były łatwe, ale to jedynie mnie zmotywowało by jak najlepiej wykorzystać zastaną sytuację. To kameralne wesele dało mi możliwość wykorzystania moich iście reporterskich umiejętności. Starałam się wykorzystać główne źródła światła, którymi zarówno w salonie jak i w kuchni były centralnie zawieszone staromodne lampy. Podczas przygotowań natomiast tak ustawiałam parę, by zrobić jak najwięcej kadrów z użyciem światła naturalnego.

Ślub Moniki i Pawła był dla mnie dobrą rozgrzewką przed całym sezonem ślubnym. I niezwykle cennym doświadczeniem. Wiem już, że poradzę sobie w każdych warunkach, bez względu na liczbę gości czy miejsce, które młodzi wybierają na weselną imprezę. Czy mi się udało? Zobaczcie sami:)

Zobacz również:

Monika i Paweł

Monika i Paweł