fbpx

Martyna i Mariusz

Wrocław, 07.03.2020
Koszula wyprasowana. Garnitur wybrany. Włosy ułożone. Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na zawartość torby: aparat, karty, baterie. Mam wszystko. Mogę ruszać. Sezon 2020 czas zacząć!

 

 

Pierwszy ślub 2020!

 

Sezon 2020 rozpoczęłam od niezwykłego ślubu. Ciekawego dla mnie pod wieloma względami. Po pierwsze: był to najmniejszy ślub, na jakim do tej pory byłam. Uczestniczyli w nim jedynie młoda para i świadkowie. Po drugie: robiłam zdjęcia cudownej parze z wieloletnim stażem. Martyna i Mariusz są razem już 18 lat! Poznali się jako nastolatkowie i po trzech miesiącach znajomości postanowili razem stawiać czoła codzienności. Po trzecie: pierwszy raz jako fotografka podawałam obrączki! Zaaferowanie młodych i świadków było tak duże, że nieco się pogubili w przebiegu całej uroczystości. Zresztą nie ma co się dziwić. Emocje, które towarzyszą zakochanym w tej uroczystej chwili, są zawsze tak ogromne, że można stracić głowę. Bez względu na to czy jest to ślub kościelny, czy cywilny.

 

Razem od 18 lat, a zakochani tak, jakby poznali się wczoraj

 

To, co mnie urzekło w Martynie i Mariuszu to prawdziwa skromność ich miłości. Są razem tak długo, a zakochania w sobie, wzajemnej czułości i delikatności można im naprawdę pozazdrościć. Jakby nadal mieli po te kilkanaście lat! Po ślubie udaliśmy się do Art Hotelu, w którym odbył się uroczysty obiad. To było już moje czwarte wesele w tym miejscu. Za każdym razem odkrywam tutaj nowe przestrzenie i miejsca idealne na krótką sesję podczas przyjęcia.

Ale, ale! To nie koniec mojej przygody z Martyną i Mariuszem. Czeka nas jeszcze ekstra plener, ponieważ oboje są wielkimi fanami motocykli.  Jak tylko pogoda się polepszy, to wybierzemy się na niezapomnianą sesję fotograficzną. I dobrze, bo z takimi parami zawsze trudno mi się rozstawać.

Jeśli tak ma wyglądać cały sezon 2020, to ja już nie mogę doczekać się kolejnych historii.