fbpx

Marta

Sesja ciążowa
“Dobra! To jesteśmy umówione!Jedziemy na sesję bez względu na pogodę!”- właśnie tak umawiałyśmy się z Martą na jej sesję ciążową, która miała się odbyć o wschodzie słońca. Bardzo chciałam zrobić takie fotografie a Marta, która sama fotografuje, ochoczo się na mój pomysł zgodziła. Stanęłyśmy więc na wrocławskich wałach tuż przed świtem i…czekałyśmy. To na pewno była moja pierwsza, ale nie ostatnia, sesja ciążowa o wschodzie słońca.

 

Wschód słońca, którego nie było

W głowie wciąż miałam analogiczną sesję, którą wykonałam Martynie i Mariuszowi w lipcu 2020 roku. Udało nam się trafić na idealną pogodę – bezchmurne niebo, na które powoli wylewała się coraz większa kula słońca! Dla takich widoków naprawdę warto było wstać o tej 3 nad ranem! Bardzo chciałam by i tym razem wczesne, budzące się słońce było głównym źródłem światła podczas sesji ciążowej Marty. Oczami wyobraźni widziałam już te piękne kadry Marty na tle wschodzącej czerwonej kulki.

Tak. Tak właśnie myślałam. I z takim nastawieniem jechałam po Martę. Gdy dosiadła się do taksówki, niebo wciąż było jeszcze niebem nocnym. Tylko gwiazd było jakoś tak mało. Pocieszałyśmy się, że nawet jak słońca nie będzie, to pojawią się mgły i rosa – też wspaniała aura do stworzenia wyjątkowej sesji ciążowej. Byłyśmy naprawdę obie bardzo podekscytowane!

Nasza energia i zapał nie wyparowały, gdy obserwowałyśmy budzący się dzień i gdy zrozumiałyśmy, że nie będzie ani wschodzącego słońca ani mgieł, ani nawet rosy. Pogoda nie różniła się NICZYM od tej, która była koło godziny 8.00, gdy już powoli kończyłyśmy zdjęcia. Ale!

Ale! Był za to wiatr. Ciepły, przyjemny wiatr letni wiatr. I to on był pogodowym bohaterem tej sesji. Nie było tego, na co liczyłyśmy, ale dzień dał nam zupełnie inne warunki, które wykorzystałyśmy na maksa. Powstała dzięki temu bardzo osobista, przepełniona naturą, ciszą i oczekiwaniem na Florę sesja.

 

Inny termin sesji -nie, bo…

Może ktoś z Was zapyta: “hej, to dlaczego nie przełożyły sesji, skoro pogoda była taka niefajna?”. Nie mogłyśmy przełożyć tego spotkania, ponieważ Marta była już na finiszu ciąży. Uwierzcie mi, zastanawiałam się co by było gdyby akcja porodowa zaczęła się na wrocławskich wałach. Na szczęście dla całej naszej trójki, Florka postanowiła jeszcze dać mamie trochę czasu.

Lipcowa sesja ciążowa o wschodzie słońca to dla mnie kolejna lekcja – nieistotne jest jakie warunki pogodowe sobie wymarzymy, ważne aby wykorzystać ten czas i tę aurę, którą w danym momencie dostajemy. Nie miałam wpływu na piękno dnia, ale na kadry pokazujące piękno stanu jakim jest ciąża i kobiecość Marty już tak.

I myślę, że całkiem dobrze mi to się udało pokazać.