fbpx

Marta i Michał

Starachowice, 30.08.2019
Sierpniowy maraton weselny trwa. W głowie (i w nogach) mam jeszcze wesele Ewy i Grześka, które odbyło się tydzień temu, a już dziś ślub Marty i Michała. Mój ostatni sierpniowy ślub będzie dopiero późnym popołudniem. Spokojnie więc przygotowuję się do pełnego emocji dnia. Przed wyjściem zerkam jeszcze raz na wypełnioną przez Młodych ankietę, upewniam się co do adresu Marty i ruszam. Zapowiada się naprawdę gorący dzień.

 

 

Dom pełen radosnego gwaru

 

Podjeżdżam pod rodzinny dom Marty. W środku gwar i dające się wyczuć podekscytowanie tym, co już, już za kilkanaście minut się wydarzy. Oprócz Panny Młodej i świadkowej, wokół kręci się mnóstwo ludzi! Babcia, ciocia, brat, tata, wujek, kuzynostwo. Powoli przesiąkam atmosferą tej rodziny. Zdjęcia zaczynam robić w jednym z pokoi, a zza drzwi drugiego co chwila słychać śmiechy. W naszym jest równie wesoło, bo Marta i jej świadkowa Ilona są w doskonałych nastrojach. Przy zakładaniu sukni pomaga też mama Panny Młodej. W oczekiwaniu na Michała i jego rodziców, którzy pojawią się lada chwila, udaje mi się złapać kilka rodzinnych momentów.

Nareszcie są! Michał, jego świadek Miłosz i rodzice. Bardzo lubię ten moment, gdy Pan Młody po raz pierwszy w dniu ślubu widzi swoją przyszłą żonę. Jest coś nowego w tej chwili – niby patrzysz na osobę, z którą znasz od dawna, wiesz o niej/o nim wszystko, a jednak w tym jednym momencie, dosłownie przez ułamek sekundy, patrzysz na swoją drugą połówkę kompletnie inaczej. Jakbyś zakochiwał się raz jeszcze. Przysięgam Wam, że ta chwila naprawdę rozciąga się w czasie, jakby pochodziła z zupełnie innego świata. Po błogosławieństwie, razem ruszamy na mój ostatni tego lata ślub.

 

Rodzinna uroczystość

 

Jedziemy do parafii Panny Młodej. Oczywiście – najpierw bramka. Panna Młoda dostaje nawet przygotowany specjalnie na tę okazję bukiet. Ślub odbywa się w bardzo rodzinnej atmosferze. Ksiądz, który odprawia mszę jest dobrym znajomym rodziny Marty. Kazanie jest przygotowane specjalnie dla Nich i jest pełne ciepłych i czułych słów. Piękne, sierpniowe słońce powoli sączy się przez kolorowe szkiełka witraży, żar, który leje się z nieba za drzwiami, w środku jest ledwo odczuwalny.

Zanim jednak odbędzie się wesele, życzeniom pod świątynią nie ma końca. To zdecydowanie jedno z największych wesel na jakich byłam! Zabawa odbywa się w hotelu Senator – ostatni raz w tej sali fotografowałam 2 lata temu wesele Magdy i Bartosza. Ale ten czas leci!  Tuż za progiem witam się z chłopakami z zespołu, który grał na zeszłotygodniowym weselu Ewy i Grześka.  O poziom zabawy jestem więc spokojna, zresztą muzycy od razu przystępują do grania i zanim pojawił się na stołach rosół, pierwszy toast już jest wzniesiony.

 

Dobre towarzystwo to podstawa

 

Wesele Marty i Michała pokazało mi po raz kolejny, jak ważne jest to, by wraz z Młodymi bawili się Ich przyjaciele. Kumple, przyjaciółki, znajomi, dla których ten dzień też jest świętem. Energia, jaka dosłownie zalała parkiet i stoliki pełne młodych ludzi, jest nie do opisania. Radość, tempo, udzielający się wszystkim dookoła entuzjazm to dla mnie jedna z najlepszych wizytówek i mierników udanego wesela. Do takich na pewno można zaliczyć sierpniowe święto Marty i Michała.

 

 

Zobacz także:

Marta i Michał