fbpx

Malwina i Szymon

Środa Śląska, 05.09.2020

Ślub w Środzie Śląskiej Malwiny i Szymona był doskonałą okazją bym przyjechała do tego niewielkiego miasta, które jest oddalone od Wrocławia jedynie 30 km.

 

Dom pełen czułości

Pierwszy weekend września zdecydowanie nas nie rozpieszczał. Pogoda była mocno jesienna i miała niewiele wspólnego ze słonecznym, pełnym kolorowych liści dniem. A jednak, gdy dojechałam do domu panny młodej, otuliło mnie ciepło i życzliwość. Malwina przygotowywała się w swoim rodzinnym mieszkaniu. Wszystkie działania związane z przedślubnym szałem odbywały się pod czujnym okiem taty Malwiny, który dyskretnie obserwował jak jego córka szykuje się do ślubu. Cały ten gwar, śmiechy, pełen delikatnego napięcia czas oczekiwania otulony był spokojem, jaki bił od ojca weselnego. Na przygotowania przyjechałam dość wcześnie, miałam więc cza by przyjrzeć się i poczuć energię osób, które towarzyszyłam podczas całego dnia. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie obrazy Jezusa i Matki Boskiej, pod którymi stała szafka pełna rodzinnych zdjęć Malwiny. Był to dla mnie idealny kadr, w którym umieściłam później młodą parę.

O ile czas u Malwiny płyną spokojnie i leniwie, o tyle przygotowania Szymona w mieszkaniu młodych odbyły się błyskawicznie. Niewielka przestrzeń kawalerki nie dawała też możliwości na fotograficzne szaleństwo, ale bez problemu udało mi się złapać najważniejsze momenty z tej części weselnego dnia. Odległość między domem rodzinnym Malwiny a ich wspólnym mieszkaniem, była tak niewielka, że pozwoliłam sobie na krótki spacer uliczkami Środy Śląskiej.

Spokój, wielki spokój

Sfotografowałam już wiele par, ale nie u każdej mogłam poczuć taki spokój, jaki czułam od Malwiny i Szymona. Ich wzajemna delikatność względem siebie, bardzo mnie wzruszała. To taki rodzaj relacji, w której jedno troszczy się o drugiego w sposób bardzo uważny. I tak było przez cały dzień, od błogosławieństwa aż po oczepiny. Ślub odbył się w kościele p.w. św. Andrzeja Apostoła, który znajduje się w samym centrum Środy Śląskiej.

Ślub odbył się w samej Środzie Śląskiej, ale na wesele pojechaliśmy do Karczyc. Znajduje się tam hotel Karczyce, w którym bawili się goście weselni. Szkoda, że pogoda nam nie dopisała, bo teren dookoła hotelu był naprawdę cudowny. Niestety, zamiast słońca i wrześniowego ciepła, mieliśmy iście jesienną pluchę oraz od czasu do czasu padający deszcz. Nie wpłynęło to jednak na dobry nastrój gości weselnych, którzy zapełniali parkiet od pierweszego dźwięku zagranego przez zespół. Największą furorę robił wujek Szymona, który wiele tańców kończył…szpagatem! Podobno jest to jego numer popisowy na każdej rodzinnej imprezie.

Weselny czas minął mi bardzo szybko, ale wiedziałam już, że to będzie taka para, z którą udało się nawiązać nić sympatii i z którą spotkam się jeszcze nie raz. Najbliższą okazją był wyjątkowy plener, który odbył się w Lubiążu.

Zobacz także:

Malwina i Szymon