fbpx

Magda i Michał

Turów/Suchy Dwór, 06.07.2019
Zapowiadała się naprawdę długa sobota. Na przygotowania wyjechałam już o dziewiątej rano, żeby zdążyć podjechać i Michała, i do Magdy. Ślub odbywał się w małym kościółku w Turowie, a przyjęcie weselne w Suchym Dworze pod Wrocławiem

 

Przygotowania – Wrocław

 

Zaczęłam we Wrocławiu. Pierwszym przystankiem był dom rodzinny Michała. Przygotowania u Panów Młodych zazwyczaj trwają krócej. Tak było i tym razem, tym bardziej, że Michał mógł liczyć na pomoc świadka i mamy. Wiedziałam jednak, że to tylko rozgrzewka i już po niecałej godzinie gnałam na drugi koniec Wrocławia, do mieszkania Młodej Pary, gdzie czekała na mnie Magda.

Zresztą nie tylko Magda, ale również Ich córeczka Helenka, świadkowa – Asia i mama Panny Młodej. Atmosfera była pełna ekscytacji, radości i śmiechu. Helenka (roczek za pasem!) jeszcze nie wiedziała jak ważny to jest dzień, nie tylko dla jej rodziców. Po raz drugi miałam bowiem okazję fotografować zarówno sakrament małżeństwa, jak i chrztu świętego. Ślub był dopiero po południu, więc spędziłam z dziewczynami kilka godzin. Miałam okazję lepiej poznać świadkową oraz przyjrzeć się relacji Magdy z Jej mamą oraz Helenką, która z każdą minutą ufniej na mnie spoglądała. Pod koniec przygotowań byłyśmy już niemal przyjaciółkami.

 

Ślub – Turów

 

Mały kościółek położony na zboczu niewielkiego wzniesienia. W środku przytulnie, jasno, kameralnie. Niewielka przestrzeń wypełniona radością połączoną z oczekiwaniem. Ksiądz był chodzącą radością, uśmiechnięty od ucha do ucha, autentycznie cieszył się z obu wydarzeń. Bez zbędnego zadęcia i sztucznego dystansu był niczym gość, przyjaciel Magdy i Michała. Msza przebiegła w tak rodzinnej atmosferze, że każdemu życzę takiego kapłana nie tylko podczas sakramentu małżeństwa czy chrztu.

 

Wesele – Suchy Dwór

 

Stary Spichlerz – nowe miejsce na dolnośląskiej mapie imprez okolicznościowych to dom weselny, w którym doskonale odnajdą się osoby lubiące styl boho czy rustykalny. Pięknie odnowiony stary spichlerz był dla Magdy i Michała idealną przestrzenią na przyjęcie weselne. Sala wykończona drewnem, pełna migoczących lampeczek oraz makram, zawieszonych tuż za Młodymi doskonale oddawała nastrój całego wesela.

Helenka tego wieczoru poszła rodzicom bardzo na rękę i szybko zasnęła, dlatego weselnej zabawie mogli oddać się oboje. I co to była za zabawa! Nie nadążałam z robieniem zdjęć! Ekspresja, dobre prowadzenie imprezy przez DJ-a, totalne wczucie się gości w muzykę – to musiało przynieść efekt w postaci dynamicznych fotografii. Główną bohaterką zdjęć jest Magda, która pokazała swoje całkiem nowe oblicze!

O, prawie zapomniałam o pierwszym tańcu! Tańcu, który mnie kompletnie rozczulił, tym bardziej, że piosenka wybrana przez Młodą Parę jest mi bardzo bliska. Magda i Michał zdecydowali się na utwór “I will wait” zespołu Mumford&Sons! Cóż to był za pierwszy taniec! Nogi same mi się rwały, by dołączyć do nich. Jeśli nie znacie tej piosenki, to radzę szybciutko nadrobić zaległości, bo jest to jeden z najpiękniejszych utworów miłosnych, jakie znam i według mnie każde przyjęcie weselne powinno choć raz wypełnić się tą piosenką.

Do domu wracałam zmęczona, ale szczęśliwa, że moja kolejna Para okazała się pełna miłości, nadziei i poczucia humoru. Oby tak dalej!

 

Zobacz także:

Magda, Michał i Helenka