fbpx

Ola i Witek

Wrocław, 28.08.2020

Jakie to wspaniałe uczucie, gdy pary do ciebie wracają. Nie ma chyba lepszej rekomendacji niż kolejny dowód zaufania od osób, którym robiłam już zdjęcia, a oni chcą więcej!  Jedną z taki par jest Ola i Witek, którym miałam przyjemność robić pierwszą sesję dwa lata temu. Co wyszło tym razem?

 

Dwie lokalizacje i po trzy kreacje

 

Współpraca z tak wspaniale zorganizowanymi parami jak Ola i Witek to czysta przyjemność. Od początku wiedziałam, że w grę wchodzi tylko i wyłącznie sesja w stylu vintage.  Zbyt wielu przygotowań nie trzeba było robić, ponieważ oni po prostu są…vintage. Całe ich mieszkanie przesiąknięty jest takim klimatem i nie chodzi mi tylko o wystrój domu. Vintage to ich filozofia bycia i życia. Ola miała przygotowane trzy sukienki, Witek dwie różne stylizacje. Pierwsza część sesji odbyła się w domu i uwierzcie mi, każde miejsce mogło posłużyć za znakomite tło. Nawet podłoga!

 

Polana, gitara i kwiaty

 

Sesja w stylu vintage świetnie też sprawdza się na łonie natury. Drugą lokalizacją była wybrana przez Olę polana znajdująca się niedaleko ich mieszkania. Zabraliśmy ze sobą pięknie przygotowany koszyk, koc, gitarę i kwiaty. Nie zapomnieliśmy też o kultowym kapeluszu Witka, bez którego druga część sesji nie mogła się obyć. Mieliśmy szczęście, bo w tych godzinach nikogo tam nie było. Wszystko było tylko dla nas – łącznie z chmarą komarów. Musieliśmy się więc nieźle pospieszyć, bo w pewnym momencie komarzyska tak przeszkadzały, że nie dało się zrobić ujęcia. Podobno pośpiech nie jest zalecany w żadnej strefie życia, ale sami przyznajcie, że w takich okolicznościach można zrobić wyjątek. Tym bardziej, że fotografie wyszły wspaniale i wierzę, że to nie było moje ostatnie spotkanie z Olą i Witkiem.