fbpx

Kasia i Patryk

Długopole, 18.05.2019
Maj. Jeden z moich ulubionych miesięcy. Wszystko zaczyna ze zdwojoną siłą żyć, dni są coraz dłuższe i ludzie nareszcie chodzą uśmiechnięci. Tym bardziej się ucieszyłam, że Kasia i Patryk nie tylko zdecydowali się na sesję narzeczeńską, ale też wybrali na zdjęcia jedną z majowych sobót. Miejscem pleneru były rodzinne tereny Kasi – Długopole.

 

Nigdy wcześniej nie byłam w Długopolu, a to właśnie tam zmierzaliśmy na sesję narzeczeńską. Miejscowość ta oddalona jest od Wrocławia o 119 km. To ponad dwie godziny drogi samochodem. Miałam więc okazję porozmawiać z Kasią i Patrykiem i poznać Ich historię. Już po parunastu kilometrach okazało się, że mamy ze sobą wiele wspólnego i podobnie patrzymy na świat. Rozmowy urozmaicały coraz piękniejsze widoki oraz mocno taneczna muzyka, którą prezentowała regionalna stacja radiowa.

Pierwszym naszym plenerowym miejscem na sesję narzeczeńską był mały staw otoczony górami i ukrytą wśród drzew rzeczką. Słońce na dobre już się rozgrzało, dlatego zanim pojechaliśmy do drugiej miejscówki, zatrzymaliśmy się u rodziców Kasi. Powiem szczerze, że byłam bardzo pozytywnie zaskoczona gościnnością i otwartością gospodarzy. Od razu poczułam się jak u siebie w domu. Przy pysznym obiedzie przeczekaliśmy najgorszy skwar i ruszyliśmy do gospodarstwa cioci Kasi, w którym przyszła Panna Młoda spędzała bardzo dużo czasu w dzieciństwie.

Zachwyciła mnie przestrzeń, jaką zobaczyliśmy tuż za stodołą. Ogromne, ciągnące się pola zatrzymywały się tuż przy horyzoncie i łączyły z górami. Wśród tej przestrzeni znajdowało się jedno drzewo, przy którym zrobiłam jedną z ciekawszych fotografii tego dnia. Nieopodal był też mały las, nie byliśmy w nim jednak zbyt długo, ponieważ dowiedzieliśmy się, że jest to królestwo dzików. Cyknęłąm więc tylko parę ujęć i czym prędzej czmychnęliśmy w stronę domu.

Kasia i Patryk to Para, z którą człowiek od razu czuje się dobrze. Jakbyśmy się znali od lat. Ten dzień, choć tak upalny, zakończył się ponownym spotkaniem w domu Kasi, gdzie rodzice powoli rozpalali grilla. Sobotni wiosenny wieczór dopiero nabierał kształtu, odżywał po parnym dniu. Młodzi zostawali na weekend w Długopolu, a ja pożegnana na tutejszym dworcu wracałam zmęczona, ale szczęśliwa do Wrocławia z kartą pełną dobrych kadrów.

 

Zobacz także:

Kasia i Patryk

Kasia i Patryk