fbpx

Ewa i Grzegorz

Sandomierz, 27.08.2019
Byłam bardzo podekscytowana samą myślą, że pojadę do Sandomierza! Na plener! Plener ślubny w Sandomierzu! Właśnie to miasto wybrali Ewa i Grzegorz na nasze drugie spotkanie. Miasto nie tylko “Ojca Mateusza”, ale także Wiesława Myśliwskiego i Jarosława Iwaszkiewicza.

 

 

Uf, jak gorąco!

 

Przemierzaliśmy województwo świętokrzyskie w jeden z najbardziej upalnych dni tego lata. Powietrze było tak gęste, że mogłabym je złapać, gdybym wystawiła rękę za okno. Poruszaliśmy się powoli, ponieważ co i rusz zatrzymywały nas napotykane roboty drogowe. Ja jednak, pomimo tego wszystkiego, cieszyłam się jak dziecko na plener ślubny w Sandomierzu. Od dawna chciałam przyjechać jeszcze raz do tego miasta, ale zawsze jakoś znajdowały się ważniejsze sprawy do załatwienia, bardziej egzotyczne miejsca do zobaczenia. Teraz okazja była idealna. Z każdym kilometrem czułam coraz większą ekscytację.

 

 

Najcudowniejsze miasteczko świata

 

Nie przesadzam! Jak tylko znaleźliśmy się na rynku, od razu na nowo zakochałam się w tym miasteczku. W Sandomierzu czekał już na nas Paweł – kamerzysta, dla którego plenery w tym miejscu są codziennością. Dawałam więc mu się prowadzić i podążaliśmy z Młodą Parą w miejsca, które według niego były najlepsze na zdjęcia i film. Dla mnie bezapelacyjnie najwspanialszym punktem było Ucho Igielne, o którym pisał w swojej ostatniej książce Wiesław Myśliwski.

Taka forma pleneru była dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem, ponieważ do tej pory nie dzieliłam swojego czasu między swoją sesję a nagrania do filmu.  Miałam szczęście, że kamerzystą był człowiek taki jak Paweł – opanowany, spokojny, profesjonalny, dzięki czemu nie wchodziliśmy sobie w drogę.

Po kilku godzinach spędzonych w samym Sandomierzu, pojechaliśmy jeszcze do stepowego rezerwatu znajdującego się na terenie Gór Pieprzowych. Udało nam się załapać na piękny zachód słońca.  Widok z tego miejsca naprawdę zapiera dech w piersiach.  Jeśli ktoś zapragnąłby tam zostać na dłużej, to można wynająć pokój np. w Willi Dzika Róża, która znajduje się tuż obok punktu widokowego. Z Pawłem rozstaliśmy się już o zmroku i zmęczeni, ale usatysfakcjonowani ustawiliśmy na nawigacji kierunek: Starachowice.

 

 

Zobacz także:

Ewa i Grzegorz