fbpx

Beata i Maciek

Wrocław, 29.05.2021
Maj zakończyłam cudownym spotkaniem z Beatą i Maćkiem, którzy tak samo jak Monika i Paweł nie chcieli przekładać swojego ślubu. Z przyczyn covidowych nie mogła odbyć się wielka impreza, ale młodym to nie przeszkadzało. Kameralny ślub, który odbył się we Wrocławiu połączony był z mini plenerem.

 

Wszystko w jednym dniu

Nie jestem zwolenniczką plenerów w dniu ślubu, szczególnie gdy jest po uroczystości jest klasyczne wesele z orkiestrą i zabawą do białego rana. Zabieranie pary z imprezy, na której są głównymi i najważniejszymi bohaterami mija się według mnie z celem. Sama bywałam w takich sytuacjach, gdy fotograf i kamerzysta porywali młodych i znikaaaali naa…parę godzin. Nie czułam się wetedy zbyt komfortowo, szczególnie gdy prawie nikogo na weselu nie znałam ( wiecie jak to jest, czasami trzeba iść na wesele kuzyna,którego się nie widziało kopę lat albo do córki przyjaciół rodziców, z którą rozmawiało się ostatni raz w piątej klasie podstawówki).

Inaczej sprawa się ma, gdy wesele jest z założenia uroczystym obiadem a nie wielogodzinnym szaleństwem z oczepinami na końcu. Odpowiedzialność za gości wcale nie jest mniejsza, ale kameralne grono dobrze sobie znanych ludzi będzie czuło się swobodnie w swoim towarzystwie nawet jeśli przez jakiś czas zabraknie młodej pary. Tak było w przypadku Beaty i Pawła. Ich kameralny ślub, który odbył się we Wrocławiu połączyliśmy z krótkim plenerem.

Wrocławski Rynek z nieco innej perspektywy

Młodzi zaprosili swoich gości na obiad do jednej z wrocławskich restauracji, która znajduje się w samym centrum Wrocławia. Wybór miejsca na plener był więc oczywisty. Chciałam jednak by ten krótki fotograficzny spacer nie odbył się głównymi uliczkami Rynku. Zabrałam więc młodych w swoje ulubione miejsca. Do budowania kadrów wybrałam takie przestrzenie, których nie dało się od razu umiejscowić na mapie tak obleganej części stolicy Dolnego Śląska.

Jednym z największych atutów wrocławskiego Rynku jest jego wielobarwność. Piękne, kolorowe kamieniczki i oryginalne drzwi do wielu z nich, doskonale wpisują się w wielkomiejski krajobraz, nadając tej przestrzeni bajkowości. Każdy, kto przyjeżdża do Wrocławia po raz pierwszy, drugi czy…setny, jest zachwycony ich wyglądem.

Chciałam ten zachwyt zamknąć w reportażu młodej pary. Beata miała piękny, kolorowy bukiet i wianek, Paweł jasny garnitur i zielony krawat – chciałam więc podkreślić ich stroje i dodatki. A nic tak nie podbija kolorów, jak inne kolory – oczywiście takie, które współgrają z ubiorem fotografowanej pary.

Mimo iż plener Beaty i Maćka trwał krótko, to było to jedno z  bardziej kreatywnych fotograficznych spotkań. Efekty zachwyciły nie tylko mnie, ale przede wszystkim młodą parę i ich bliskich. I co tu dużo mówić – mieliśmy szczęście do pogody. A jak tylko zrobiłam ostatnie zdjęcie, zaczęła się wiosenna ulewa.

Zobacz także:

Oliwia i Olek