Pamiętacie te czasy, gdy klisze do aparatu można było kupić w każdym kiosku? A te emocje, gdy parę tygodni po wakacjach miało się w rękach skrawek tamtych dni, który został zatrzymany w kadrze? A może zdarzało Wam się myszkować w szufladach w mieszkaniu dziadków i z dziecięcą ciekawością próbować w twarzy młodego chłopaka rozpoznać swojego tatę, wujka czy dziadka?
Fotografia analogowa, czyli taka z „aparatu na film”, wciąż wbrew pozorom ma się dobrze. Jednak nie każdy fotograf ślubny ma w swojej ofercie opcję zamówienia wykonania dodatkowych zdjęć właśnie w taki sposób. Jest to wyjątkowy dodatek dla tych, którzy w dzisiejszych cyfrowych czasach cenią sobie unikalność.
Możecie się jednak zastanawiać, co takiego jest w tych dodatkowych 36 klatkach, że warto tę opcję włączyć do swojego pakietu? Oto 7 odpowiedzi na pytanie: dlaczego warto zrobić zdjęcia aparatem analogowym na swoim ślubie, weselu lub plenerze.

fotografia analogowa joanna figarska
sesja Kasi i Sebastiana, Canon EOS300, film: Ilford 400

1. Gdy Pary słyszą hasło: „A teraz zrobię zdjęcie kliszą”, od razu starają się BARDZIEJ

Tak, to żadna ściema. Gdy decydujecie się na tę opcję, od razu mówię Wam, że mam tylko 36 klatek. To jest liczba stała, nie mogę przeklikać, skasować czy poprawić zrobionego zdjęcia. Chcąc więc wykorzystać każdą z nich jak najlepiej, długo zastanawiam się nad kadrem, ujęciem, czasami czekam na odpowiedni moment.
Chwila, gdy sięgam po swojego Canona EOS300 od razu wpływa na zakochanych – tak jakbym wypowiadała magiczne zaklęcie. Tak, jakby czas się zatrzymał. Para od razu się prostuje, sprawniej wykonuje moje polecenia. Całą trójką jesteśmy w tej chwili, w przestrzeni między obrazem a naciśnięciem spustu migawki. Oczywiście, robiąc zdjęcia cyfrówką, też odczuwam podobne emocje. Jednak mając w ręku aparat analogowy czuję też pokorę podszytą niepewnością, czy na pewno dobrze zdecydowałam, dobrze wybrałam chwilę wartą uwiecznienia. I czy efekt będzie taki, jaki chciałabym, żeby był.

2. Niespodzianka!

Kto nigdy nie czuł ekscytacji, gdy otwierał jajko niespodziankę niech podniesie rękę! Zapewniam Was, że tak samo jest z wywoływaniem kliszy. A gdy jeszcze film jest w aparacie kilka miesięcy – zdarza się bowiem i tak, że Pary pobierają się na wiosnę, a dopiero latem robimy sesję plenerową – to emocje przy odbieraniu gotowego materiału sięgają zenitu. I jest tak za każdym razem, przysięgam! Często słyszę od Par, że najbardziej czekali na te czarno-białe fotografie z kliszy, które nie zawsze są idealne, bo w ostatniej chwili na jednym z nich ktoś zamknął oczy albo niespodziewanie wleciał w kadr ptak. Te 36 klatek bywa często esencją całego wesela czy pleneru i daje nową przestrzeń do zupełnie innego przeżywania tego dnia.

fotografia analogowa joanna figarska
Kasia i Patryk, Canon EOS300, film: Ilford 400

3. Weź to poczuj, czyli jednym słowem MAGIA

Fotografia analogowa to jedno z tych dostępnych człowiekowi doświadczeń, które mają w sobie coś z czarów. Światło, czas, my. Z tych trzech komponentów tworzymy coś niepowtarzalnego. Tak jak pisałam wcześniej, brak natychmiastowej możliwości zobaczenia efektów sprawia, że konieczne jest zaufanie swojej intuicji i zamysłowi artystycznemu i jednocześnie – tak jak podczas nauki konkretnych zaklęć – uzbrojenie się w cierpliwość i dopuszczenie do siebie możliwości, że zdjęcie będzie inne niż zakładałam.

4. Zatrzymaj się, czyli parę chwil na dodatkowy oddech

Dzisiejsze czasy nie rozpieszczają. Intensywność zdarzeń, wielość zadań do wykonania, mało czasu na odpoczynek, nie mówiąc już o przestrzeni na refleksję. Na każdej sesji staram się tworzyć taką atmosferę, by stres związany z pozowaniem zniknął jak najprędzej. Moim celem jest też danie Wam przestrzeni, byście w spokoju spojrzeli na siebie. Byście tu i teraz zakochali się w sobie na nowo. Fotografia analogowa pomaga w tym najnajnajbardziej, Zanim wszystko ustawię: i Was, i aparat, zanim doczekam się „tego odpowiedniego momentu”, troszkę czasu może minąć. Tradycyjna fotografia jest dla mnie i dla Par taką „słodką pauzą”. Nie trzeba nic więcej robić, tylko być i stać przytulonym do siebie aż do momentu mojego: „Zrobione!”.

5. Niedościgniony klimat zdjęć

Klimatyczne zdjęcia – jakże często słyszy się to hasło! Słowo „klimatyczne” jest chyba najbardziej wyświechtanym przymiotnikiem ostatnich lat. Nie znam jednak lepszego do określenia fotografii analogowej. Szczerze Wam się przyznam, że choćbym miała najlepsze programy do obróbki, choćbym wynajęła mistrza mistrzów w edycji zdjęć, gwarantuję Wam, że nie uda mu się oddać tego, co daje nawet najzwyklejszy film, który kiedyś można było kupić w każdym kiosku. Spójrzcie na swoje albumy z dzieciństwa – fotografii nie ma wiele, ale pokazują to, co najważniejsze – są esencją najważniejszych momentów tamtego czasu, którego klimat (a jakże!) jesteśmy w stanie poczuć nawet dziś.

6. Charakter aparatu, czyli co to za piękność!

Trzeba szczerze przyznać, że aparaty analogowe mają niepowtarzalny wygląd. Ba! Niektóre są tak piękne, że aż strach nimi robić zdjęcia. Te „nowsze”, jak mój Canon EOS 300 nie mają tego uroku co Pentax II, ale jak pojawiam się z nimi na przyjęciu weselnym, to od razu są pytania: „A skąd taki, a dlaczego wygląda inaczej niż cyfrówka, gdzie można podejrzeć zrobione zdjęcie?”.
Często dzieciaki czy młodzież, obecne na weselach widzą takie aparaty po raz pierwszy, a osoby starsze chętnie zagadują o model i rok, przywołując w pamięci swoje wysłużone egzemplarze.
Sesje wykonane aparatem analogowym są po prostu niepowtarzalne i tak nieczęsto spotykane, że stają się ekskluzywną opcją dla wyjątkowych Par.

7. Doświadczenie, czyli ciągła nauka o czasie, świetle i nas samych

Zdarzają się wśród fotografowanych osób takie, które interesują się fotografią albo chcieliby zacząć robić zdjęcia. Często pytają się o to, jaki sprzęt będzie najlepszy na początek. Zawsze odpowiadam im jednym zdaniem: „Chcesz nauczyć się prawdziwej fotografii, zacznij od aparatu analogowego”. To samo powtarzam swoim kursantom. Doświadczenie, które zdobywam dzięki fotografii tradycyjnej jest bezcenne i totalnie przekłada się na moją pracę z aparatami cyfrowymi. Wszystko, co Wam się podoba w moich zdjęciach jest pokłosiem wieloletniej pracy i nauki okiełznania tych dwóch aparatów: Canona EOS300 i Pentaxa II.

To tylko 7 głównych zalet dołączenia do Waszego pakietu opcji z kliszą.
Jak to wygląda? Możliwości są dwie:


Jeśli chcecie wiedzieć więcej, piszcie, chętnie odpowiem na wszystkie pytania.
A gdybyście chcieli zobaczyć więcej moich zdjęć, to zapraszam na mój profil na Facebooku:
https://www.facebook.com/punktystyczne/

Fotografia analogowa jest naprawdę fascynująca – dajcie się porwać jej czarowi, tak jak dałam się porwać ja:)

Do zobaczenia!