Udało się! Po długiej podróży, przerwie na krótki spacer po moście Ludwika I, który łączy dwa brzegi cudnego Porto, zjedzeniu klasycznego tosta wypełnionego kilkoma rodzajami mięsa, jajka i sera wylądowałam w Aveiro. A stąd już tylko kilka minut do….

Wernisaż w Canelas

Canelas to niewielka miejscowość, położona zaledwie 10 minut od większego Aveiro. Gdy wysiadłyśmy wraz z moimi przyjaciółkami: Marysią i Magdą na stacji kolejowej, serce zabiło mi mocniej. To właśnie tutaj,w dawnym budynku dworca można było zobaczyć międzynarodową wystawę fotografii, na której znalazły się też moje prace.

Nie ukrywam, że z drżącym sercem podchodziłam do drzwi galerii – do ostatniej chwili nie mogłam uwierzyć w to, że moje fotografie znalazły się w tak zacnym gronie.

Wernisaż w Canelas trwa od stycznia do marca, co cztery tygodnie w tej niezbyt dużej przestrzeni pojawiały się prace pięciu kolejnych fotografów. W sumie można było zobaczyć zdjęcia dwudziestu artystów. Wernisaż był efektem międzynarodowego konkursu organizowanego przez Bruxelles Art Vue.

Moje zdjęcia pokazywały mgłę nad polskim morzem, którą uchwyciłam podczas mojego zeszłorocznego pobytu w Świnoujściu.

Spacer po polach ryżowych i totalnie różowe niebo

Kurator wystawy – Mario – po obejrzeniu zdjęć zaproponował nam spacer po okolicy. Pokazał nam najpiękniejsze zakątki Canelas, które przypominały nam nieco polskie malownicze krajobrazy. Różnice polegały tylko na tym, że w Polsce raczej trudno spotkać pola ryżowe. Jednak klekoczące bociany i ich misterne gniazda ułożone praktycznie na każdym słupie to znany widok, prawda?:)

Podczas naszego pobytu nie tylko w samym Canelas, ale i w Aveiro miałyśmy okazję zobaczyć efekt burzy piaskowej, która miała miejsce na Saharze. Wprawdzie jej skutków nie doświadczyłyśmy bezpośrednio, ale to co się działo na niebie i nad oceanem zapierało dech w piersiach.

Tuż przed zachodem słońca, gdy czekałyśmy na pociąg powrotny do Aveiro, niebo zrobiło się…totalnie różowe i objęło sobą i nas i całą okolicę.

Nigdy nie doświadczyłam aż tak mocnego oddziaływania jednego koloru na rzeczywistość. Myślę, że było to konsekwencją wspominanej burzy, bo niebo miało wcześniej przytłumiony mleczny kolor. Zresztą zobaczcie sami jak to wyglądało:

Dlaczego o tym piszę?

Wiele i wielu z Was może się zastanawiać dlaczego na stronie poświęconej fotografii ślubnej znalazł się taki wpis. Przecież nie dotyczy bezpośrednio wesel ani sesji rodzinnych. Wernisaż w Canelas to przecież totalnie inne wydarzenie!

Postanowiłam się z Wami podzielić tym sukcesem żeby podkreślić jak ważną i szczególną rolę pełni w moim życiu fotografia. Właściwie – moje życie to fotografia. Nie traktuję jej jako dodatek do codzienności, nie jest też moim weekendowym źródłem dochodu.

To moja pasja, którą żyję na co dzień. I tę pasję chcę też oddawać w Waszych zdjęciach: tworzyć dla Was unikalne kadry, świadomie tworzone zdjęcia. Moja wiedza wynika z doświadczenia, które zdobywam na wielu fotograficznych polach.

Jeśli wciąż się wahacie czy to właśnie ja powinnam pojawić się na Waszym ślubie czy sesji rodzinnejnapiszcie. Spotkajmy się i porozmawiajmy o fotografii.